W roli głównej malja Selen Taski, która dorasta do odpowiedzialności związanej z przyjętą przez siebie godnością. Zaś nie wywiązywanie się z niej skutkuje poczuciem winy. Poza tym Sel zaczyna sobie uświadamiać, że w myśleniu można wyjść poza dostarczone dane.
Zainteresowanych proszę o kontakt e-mailem albo na GG – wyślę „Sprawę Hariasa i Radej”. Tutaj natomiast zwierzę się z tego jak opowieść o Selen oraz komentarz Ise z Wielkiej Inkwizycji pozwoliły mi dostrzec prawdę o sobie samej. O tym jak moje już prawie pięć lat studiów zmieniło sposób wysławiania się.
Śledczy i sędziowie, do których należy Ise mają swoją siedzibę pod adresem http://www.inkwizytornia.blog.pl/ Stawiają sobie za cel dogłębne analizy literackich prac pośledniej jakości. Być może sądy Wielkiej Inkwizycji i im podobnych zajmą miejsce koleżeńskiego poklepywania po plecach.
Ise powoli, cierpliwie i z bezlitosną miłością wyjaśniła wszystkie błędy. Poprawiłam najlepiej jak potrafię. Tutaj podzielę się częścią wiążącą się ze zmianą w moim pisaniu.
Jedynym z problemów jest niczym nie uzasadniona tendencja do używania słów, które są niecodzienne dla potocznej mowy, ale w podręcznikach akademickich przewijają się często. Dwa przykłady:
Czasami powinno się zaufać przeczuciu, nawet gdy nie jest się go w stanie wyartykułować.
Raczej „określić”.
Po tym jak doznałam tego wglądu
Tego też nie rozumiem.
Wgląd to olśnienie, akt natchnienia, przełom. Nagle zmienia się to jak osoba widzi stojący przed nią problem i zaczyna go widzieć w nowy, pełniejszy sposób. Herbert Simon, amerykański humanista (politolog, psycholog, informatyk, administrator, metodolog i uhonorowany Noblem ekonomista), argumentuje że dla rozwiązania problemu wglądowo trzeba się z nim powoli oswajać oraz zapomnieć nieistotne dla zadania dane. Tak więc mimo subiektywnej natychmiastowości i łatwości, zjawisko poprzedzone jest długą, wytężoną, intelektualną pracą.
Poniżej przedstawiam ilustrację do łamigłówki Naszyjnik, którą ludzie zazwyczaj rozwiązują doznając olśnienia. Dane są cztery łańcuszki, które należy połączyć w zamkniętą całość. Nie można wydać więcej niż 15zł. Rozkucie jednego ogniwa kosztuje 3zł, a skucie go z powrotem 2zł. Jak to zrobić?

Komentarz Ise uświadomił mi że poza stosowaniem słów z podręczników psychologii, zdarza mi się używać zwrotów właściwych dla diagnoz i opinii. Podam dwa przykłady. W pierwszym nawiązałam do teorii ról społecznych, drugim użyłam żargonu właściwego dla mojej specjalizacji. W obu przypadkach Inkwizytorka znalazła lepiej brzmiące słowa.
Towarzysząca mu kobieta pełniła funkcje żony, chociaż wcale nią nie była.
Nieładnie brzmią mi tu „funkcje”. Może raczej „obowiązki”?
Gdy miał szesnaście lat zaczął świetnie zarabiać łącząc swój zawód z fenomenalnymi zdolnościami w zakresie programowania.
Wyrzuć „w zakresie”.
Co ciekawe trzy lata temu borykałam się z odwrotnym problemem. Oceny pisanych przeze mnie portretów psychologicznych zaczynały się od komentarza, że użyte w nich sformułowania są właściwe literaturze pięknej, a nie psychologicznej diagnozie.
Trzecią dolegliwością poprzedniej wersji opowiadania, związaną z nawykami jakie nabrałam na studiach, było zamieszczanie obok siebie opisu ekspresji oraz jej interpretacji. Bez czegoś takiego psychologiczne studia przypadków byłyby niekompletne, a opinie biegłych sądowych psychologów łatwiejsze do podważenia. Jak jednak można przekonać się poniżej, w narracji wygląda to źle.
Zrobiłam z ust „O” znamionujące zdziwienie.
Łopatologia stosowana. Wyrzuć „znamionujące zdziwienie”. Czytelnik NAPRAWDĘ domyśli się, że bohaterka była zdziwiona. Ta uwaga dotyczy również innych tego typu zwrotów.
Przeciągłym „taak” jarl dał wyraz swojemu niedowierzaniu.
Patrz uwaga o „znamionujących zdziwieniach”.
Na samym uchwyceniu tych trzech problemów nie pozostanę – kompleksowa diagnoza powinna zawierać nie tylko opis problemu i jego przyczyny, ale również propozycje jego rozwiązania. Moim sposobem jest stosowanie podczas pisania wizualizacji. Wyobrażam sobie, że moje historie opowiadam bystremu dwunastolatkowi. Gdy znów sięgnę po żargon, mój wyimaginowany kolega skrzywi się i zapyta: co to znaczy?


